Szlachectwo zobowiązuje. Czym się zajmuje uczelniana Komisja ds.  Jakości Kształcenia?

Pedagogium jest szkołą akademicką. Co to znaczy? W systemie szkolnictwa wyższego ustanowionym w Polsce oznacza to przynależność do elitarnego grona szkół mających prawo nadawanie stopnia doktora. Jest to przekroczenie pewnego progu, dalej jest już jedynie możliwość nadawania stopnia doktora habilitowanego. Nasza Rada nadała już pierwsze stopnie doktorskie, a kilka osób pracowicie szlifuje swoje badania i dysertacje. Taki stan rzeczy, dość rzadki w obrębie podobnych szkół, wyznacza zupełnie nowy, wyższy standard jeśli chodzi o sposoby i normy kształcenia, i to na wszystkich stopniach: licencjackim, magisterskim , podyplomowym i doktorskim. Właśnie to „szlachectwo” zobowiązuje. Oczywiście wysoka jakość kształcenia jest wymogiem KAŻDEJ szkoły, zwłaszcza wyższej, ale akademicki charakter sprawia, że szkoła zbliża się do statusu, w którym wiodącym elementem jest przekazywanie wiedzy ZDOBYTEJ WŁASNYMI SIŁAMI kadry szkoły. Idea, że uczy się tego, co się samemu odkryło, wyróżnia szkoły typu akademickiego. Po prostu prowadzą one badania, w toku tej pracy dzielą się wiedzą z adeptami – studentami.  Ten delikatny i złożony proces musi podlegać pewnemu wsparciu i Komisja jest przede wszystkim stróżem zachowania akademickiego charakteru naszej Szkoły.

Studentowi, który rozpoczyna studia na pierwszym roku może się to wydawać  dość abstrakcyjne i odległe, bo przecież nie prowadzi jeszcze własnych badań, a o ewentualnym stopniu doktorskim raczej jeszcze nie rozmyśla, ale dla znawców kształcenia na poziomie wyższym jest jasne, że świat ceni ( i zazwyczaj słusznie) bardziej szkoły mające charakter akademicki, niż czysto usługowy. Dlaczego? Bo jest to jakby gwarancja jakości kształcenia na wszystkich poziomach. Kadra ludzi , którzy prowadzą własne badania jest zazwyczaj lepiej przygotowana naukowo, niż te osoby, które takich badań nie prowadzą. Oczywiście nie ma tutaj automatyzmu. Zdarzają się osoby, wybitni dydaktycy, którzy przy skromnym własnym dorobku naukowym są mistrzami przekazu wiedzy i potrafią wspaniale porozumieć się ze studentami. To cenny dar i nie trzeba być naukowcem, aby go posiadać. Jednak jeśli tak się złoży, że ktoś potrafi i badać, i uczyć, to jest to sytuacja optymalna. To ideał akademicki.

Badacze zawsze mają pewną skłonność do koncentrowania się na zdobywaniu prawdy, na badaniach. Jest to zrozumiałe, gdyż prowadzenie badań naukowych to złożona i często trudna droga. Dlatego przydaje się pewne wsparcie w postaci dzielenia się wiedzą o dydaktyce szkoły wyższej z tą najcenniejszą grupą wykładowców.  Niektórzy posiadają wspomniany „dar nauczania” i nie potrzebują wsparcia, ale w szkole, w której pracuje ze studentami kilkuset wykładowców przydaje się pewien nadzór ze  strony  tych, którzy są bardzo wybitnymi nauczycielami na poziomie szkoły wyższej. Specjalnie dobiera się do składu Komisji takie osoby, mające duże doświadczenie dydaktyczne, a niekiedy wręcz specjalizujące się w nauczaniu akademickim.   Bywa, że dla niektórych jest to swoiste hobby, pasja, dla magistrów, doktorów i profesorów. Na co dzień współpracuję z koleżankami i kolegami z Komisji i wiem, że właśnie takimi nauczycielami oni są.  Mają pasję, ogromne doświadczenie, znakomity dorobek. Osiągnęli status samodzielnego pracownika naukowego, są naszymi profesorami, a część osób to doświadczeni doktorzy na drodze do samodzielności.  A zatem proszę się nie dziwić, gdy na zajęciach pojawia się jakaś osoba, na przykład Kierownik danego Zakładu lub członek Komisji i wspierająco obserwuje zajęcia z ostatnich ławek. Sam prowadziłem wiele takich hospitacji. Wykładowca jest wcześniej informowany, a sama hospitacja odbywa się wedle szczegółowego regulaminu. W ostatnich latach było takich wizyt kilkadziesiąt. W zasadzie każdy nowy współpracownik podlega tego rodzaju bezpośredniej obserwacji zajęć.

Drugim sposobem oceny jakości kształcenia są różnorodne badania zbierające informacje zwrotne od studentów i wykładowców. Studenci niekiedy dziwią się uporczywości z jaką stosujemy „ciągle te same ankiety”, tymczasem takie procedowanie jest niezbędne, aby dokonać czegoś w rodzaju wewnętrznej ewaluacji kształcenia. Z tych badań wyłania się nieco inny obraz naszej pracy, niż z badań jakościowych, bo zebrany inną metodą. Oba się uzupełniają.

Trzeci sposób to dokładna analiza zawartości tzw. sylabusów, które przygotowuje każdy wykładowca na początku semestru. Sposób, w  jaki są sporządzane pozwala na wstępną ocenę samych zajęć.

Co robimy z wynikami tych obserwacji? Wskazujemy indywidualne „poprawki”  i staramy się wnioskować o pewne zmiany co do toku kształcenia.  Najczęściej postulujemy, aby dydaktyka miała związek z praktyką i z niej wyrastała, gdyż uczelnia ma charakter pedagogiczny i jej celem jest przygotowanie dojrzałych pedagogów, zarówno praktyków, jak i badaczy. Często też pojawia się konieczność wskazania na większą aktywizację zajęć i zróżnicowanie metod kształcenia, tak, aby studenci byli aktywni jako jednostki i grupy.

Być może najwięcej czasu zajmuje członkom Komisji inna sprawa. Otóż studenci nie do końca zdają sobie sprawę z tego, w jak skomplikowanym otoczeniu PRAWNYM funkcjonuje uczelnia i ile szczegółowych regulacji obowiązuje polskie uczelnie wyższe. Zadaniem Komisji jest uzgadnianie naszego pomysłu na kształcenie z tymi regulacjami. Wymaga to często bardzo dużej i szczegółowej pracy nad sylabusami i programami, które nierzadko zmieniają się w takt zmian w całym kraju. Istnieje przecież odpowiednie Ministerstwo, a i Parlament dorzuca swoje pomysły. Za każdym razem, nawet przy małych zmianach oznacza to konieczność dostosowania do tych nowych przepisów.

Ponadto, jak wiemy, uczelnia poszerza krąg kierunków, na których kształci. Wtedy też konieczne są liczne uzgodnienia formalne i programowe.  Uzgodnieniom i analizie podlegają też wszelkie nowe specjalizacje i studia podyplomowe.

Jak widać, pracy mamy sporo, ale zależy nam na tym, aby Szkoła rozwijała ten właśnie aspekt działalności, gdyż oryginalność propozycji dydaktycznej od dawna przekładała się na rosnący autorytet uczelni.  Od małego przedsięwzięcia dydaktycznego urośliśmy do rangi szkoły akademickiej. Pracujemy nad tym, aby ten rozwój sięgał jeszcze dalej.

Spotkania Komisji są regularne (kilka w semestrze, niekiedy więcej, gdy są powody).  Do współpracy są zaproszeni wszyscy członkowie akademickiej wspólnoty, zarówno studenci jak i pracownicy uczelni.  Prace Komisji nadzoruje oczywiście Jego Magnificencja Rektor lub wyznaczone przez niego osoby.

Na koniec dodam, że po paru latach udziału w pracach Komisji sądzę, że przyszło mi współpracować z niezwykle kompetentnymi osobami o dużym ładunku kreatywności i wielkim doświadczeniu dydaktycznym.

                                                               Prof. nzw. dr hab.Krzysztof Wojcieszek

Facebook